W czwartek doszło do spektakularnego pościgu, który rozegrał się na granicy czesko-polskiej. Wszystko zaczęło się, gdy kierowca kampera, ignorując zalecenia czeskiej policji, postanowił nie zatrzymywać się do kontroli i ruszył w stronę Polski. Sprawę skomplikowała międzynarodowa natura incydentu, jednak szybka wymiana informacji pomiędzy służbami obu krajów pozwoliła na skuteczne podjęcie działań przez polskich funkcjonariuszy.
Współpraca transgraniczna w akcji
Policjanci z Lubawki oraz funkcjonariusze Wydziału Ruchu Drogowego z Kamiennej Góry zareagowali błyskawicznie, gdy otrzymali sygnał o nadjeżdżającym pojeździe. Dzięki współpracy z czeskimi służbami, byli gotowi na przyjęcie uciekiniera na terenie Polski. Szybko dostrzegli poszukiwany kamper, który przemieszczał się przez gminę, i rozpoczęli działania mające na celu jego zatrzymanie.
Ucieczka i zatrzymanie
Kiedy pojazd został zlokalizowany, kierujący nim młodzieniec postanowił porzucić samochód na łące i uciekać pieszo. Mimo podjętej próby, nie udało mu się zmylić polskich stróżów prawa. Po krótkiej pogoni został schwytany przez policjantów, którzy wykazali się profesjonalizmem i skutecznością.
Bez uprawnień i pojazd z kradzieży
Po zatrzymaniu okazało się, że za kierownicą siedział 17-letni mieszkaniec powiatu wałbrzyskiego. Jak ustalono w trakcie dochodzenia, pojazd, którym podróżował, pochodził z kradzieży dokonanej na terenie Niemiec. Co więcej, młody mężczyzna nie posiadał wymaganych uprawnień do prowadzenia pojazdu. Zatrzymano go pod zarzutem z art. 291 § 1 Kodeksu karnego, co oznacza, że grozi mu kara do 5 lat pozbawienia wolności.
Konsekwencje prawne
Sprawa młodego uciekiniera jest obecnie analizowana przez organy ścigania. Jest to kolejny przykład, jak istotna jest międzynarodowa współpraca w zwalczaniu przestępczości. Policja apeluje o rozwagę i przypomina, że działania niezgodne z prawem mogą mieć poważne konsekwencje.
Źródło: Policja Dolnośląska
